The Ocean of Pure Potentiality
Can a heart still break after it’s stopped beating?
Pustka
Posted on 25.04.2010 by drunk man, holding glass, mug, pitcher, wine-glass in his hand.
Dawno tutaj nie pisałem. Tak mi się przynajmniej wydaje… Nie wiem nawet od czego zacząć, bo tyle się wydarzyło, tyle złego, ale jednocześnie chyba z racji życia, nieuniknionego. Pamiętniki powinno traktowac się jakby trochę z boku, z pozycji widza,ale widz nie odbiera i nie czuje tego co ja czułem i czuje nadal. Ktoś czyta i poznaje mnie, ale tak naprawde mnie nie zna. Na łóżku za mną właśnie szykuje się do snu pies. Wie, że gdy się połozę, to on stamtad zejdzie, ale mimo wszystko uznaje, że tak trzeba, i że warto. Wiesz.. podobno tamtej nocy wył. My o tym nie wiedzieliśmy. Wiedział on i sąsiadka, która nam o tym powiedziała. Co mam o tym myśleć? Nie wiem. Teraz pisząc o tym, popłakałem się. Łzy są chyba czymś normalnym wobec śmierci kogoś bliskiego, ale z mama powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy płakać i tak nawzajem się pilnujemy, choć to nie do końca działa, bo ja jestem w swoim pokoju sporo czasu, chociażby nocami, ale i w dzień niemal bez przerwy, a ona w swoim pokoju. Tam jeszcze stoi łóżko. Wczoraj powiedziała ze łzami w oczach, że ciągle jej przypomina tatę.
Cholera, jak można napisać coś o…
Dziś w nocy minęły dwa tygodnie odkąd… Na początku napisałem, że tydzień, bo czas przyjął inny wymiar. Zupełnie inny niż dotąd. Wszystko działo się tak szybko,albo trwało i ciągnęło się w nieskończoność. Nie wyobrażałem sobie nigdy, że jeden dzień może trwać aż tak długo, i że może być tak zły. Jak koszmar, jak najgorszy sen. Żyjemy ze świadomością, że życie nie jest wieczne, ale gdzieś w środku każdy ma nadzieję, że jego bliskich to ominie. Nie wiem jak i nie wiem dlaczego tak jest, ale jest i już.
Nagle się okazuje, że ta świadomość to jakaś bzdura i to co nieuchronne przychodzi i tak. Dalej nie mogę, nie dziś.