Archive for 'pitcher'

Koniec pamiętnika.

Posted on May 3rd, 2010 by drunk man, under glass, mug, pitcher, wine-glass.

http://www.vimeo.com/1807471

Mówi się, że pamiętniki mogą trwać bez końca. Tak naprawdę jednak żyją i trwają tak długo jak ten, kto je spisuje. W pewnym momencie człowiek znika, czy odchodzi, kartki żółkną, rozpadają się, serwer wygasa i słowa znikają wraz z nim. Ostatnich kilka lat było jak ze snu. Czułem się potrzebny, wyjątkowy i od nowa ciekaw tego co będzie jutro. Teraz,z dnia na dzień każde kolejne jutro jest gorsze. Pewnie można by tu napisać krótką opowieść, ale po co? I tak mało kto to przeczyta, jeszcze mniej osób się przejmie.

Wdech i wydech, wdech i wydech, coraz bardziej śpiący w swoim ciemnym pokoju zamknięty od środka. W końcu zasnę. Niech nikt mnie nie budzi.

Dobranoc.

No Comments

Pustka

Posted on April 25th, 2010 by drunk man, under glass, mug, pitcher, wine-glass.

Dawno tutaj nie pisałem. Tak mi się przynajmniej wydaje… Nie wiem nawet od czego zacząć, bo tyle się wydarzyło, tyle złego, ale jednocześnie chyba z racji życia, nieuniknionego. Pamiętniki powinno traktowac się jakby trochę z boku, z pozycji widza,ale widz nie odbiera i nie czuje tego co ja czułem i czuje nadal. Ktoś czyta i poznaje mnie, ale tak naprawde mnie nie zna. Na łóżku za mną właśnie szykuje się do snu pies. Wie, że gdy się połozę, to on stamtad zejdzie, ale mimo wszystko uznaje, że tak trzeba, i że warto. Wiesz.. podobno tamtej nocy wył. My o tym nie wiedzieliśmy. Wiedział on i sąsiadka, która nam o tym powiedziała. Co mam o tym myśleć? Nie wiem. Teraz pisząc o tym, popłakałem się. Łzy są chyba czymś normalnym wobec śmierci kogoś bliskiego, ale z mama powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy płakać i tak nawzajem się pilnujemy, choć to nie do końca działa, bo ja jestem w swoim pokoju sporo czasu, chociażby nocami, ale i w dzień niemal bez przerwy, a ona w swoim pokoju. Tam jeszcze stoi łóżko. Wczoraj powiedziała ze łzami w oczach, że ciągle jej przypomina tatę.

Cholera, jak można napisać coś o…
Dziś w nocy minęły dwa tygodnie odkąd… Na początku napisałem, że tydzień, bo czas przyjął inny wymiar. Zupełnie inny niż dotąd. Wszystko działo się tak szybko,albo trwało i ciągnęło się w nieskończoność. Nie wyobrażałem sobie nigdy, że jeden dzień może trwać aż tak długo, i że może być tak zły. Jak koszmar, jak najgorszy sen. Żyjemy ze świadomością, że życie nie jest wieczne, ale gdzieś w środku każdy ma nadzieję, że jego bliskich to ominie. Nie wiem jak i nie wiem dlaczego tak jest, ale jest i już.

Nagle się okazuje, że ta świadomość to jakaś bzdura i to co nieuchronne przychodzi i tak. Dalej nie mogę, nie dziś.

No Comments

Co wtedy?

Posted on September 25th, 2009 by drunk man, under pitcher.

http://www.vimeo.com/6540668

Dawno niczego nie pisałem, ale też czasu i ochoty zwykle brakowało. Są chwile, kiedy i Ty na pewno nie masz już ochoty na nic innego niż łóżko, jakiś lepszy czy gorszy film no i nic poza tym. Totalne lenistwo, totalne odprężenie i zapomnienie o tym co jest codziennością. Niestety i wtedy, czasami już dość wcześnie rano ludzie potrafią truć dupę i z nieznanych powodów nie potrafią zrozumieć, że jeśli ktoś nie odpowiada, to powinna zaświecić się gdzieś pod czaszką lampka, że istnieje szansa, nikła chociażby, że to może właśnie ten brak odpowiedzi i jakiejkolwiek reakcji stoi na równi ze słowami – przestań się do mnie odzywać, nie pisz więcej. Najwidoczniej niektórzy ludzie są jak muły – odporne na wiedzę i trudni do zajebania. Ciekawe swoją drogą kiedy mi te słowa zostaną wytknięte i doliczone do rachunku.

Dziś miałem krótką rozmowę, w trakcie której dano mi do zrozumienia, że nie jestem normalny, bo.. bo opierdalam ludzi niekompetentnych i głupich moim zdaniem. To najwidoczniej jest wada. Moim zdaniem nie, ale zdanie kretyna się nie liczy. Lepiej uważać, bo jeszcze się na kogoś rzucę i co wtedy. Wiesz – gdybym miał wybór, nad którym pracuję, to jakkolwiek obecna praca mi odpowiada, nie odpowiadają mi ludzie i taki protekcjonalizm. Wiem, że prędzej niż później znów kogoś opierdolę. Co wtedy?

Tymczasem jest piątkowy wieczór. Można powiedzieć.. wsi spokojna, wsi wesoła. Tylko ja, monitor kilkanaście centymetrów od twarzy, chłodne piwo na biurku no i blog. Zastanawiam się po raz kolejny, czy jest sens pisania tutaj, skoro i tak mało kto o nim wie i mało kto go czyta.

No Comments

Fundamentalistka – Meme Roth

Posted on June 30th, 2009 by drunk man, under pitcher.

http://www.vimeo.com/5170940

Tym razem coś po polsku, co właśnie znalazłem w internecie, a co obawiam się, że zniknie. Pomyślałem, że skoro na twitterze zamieszczamy linki do interesujących nas rzeczy, skoro na delicious kolekcjonujemy linki, które mogą wygasnąć, a strony pod nimi się kryjące bezpowrotnie zniknąć, może warto spróbować zachować jakoś te co ciekawsze kąski dla siebie.

Chodzi o otyłość i tą delikatną, niezauważalną której też jestem ofiarą (choć samą sobie winną) ale równiez tą olbrzymią i chorobliwą. Jest to wywiad Katarzyny Bosackiej z “Wysokich Obcasów” z Meme Roth. (more…)

No Comments

Podobno jesteśmy sobie równi

Posted on June 16th, 2009 by drunk man, under pitcher.

http://www.vimeo.com/4324823

Nie zakopujmy. Wiesz co mi się kojarzy? Taki okrzyk Dr. Frankenstaina z filmu z 1931 roku “It’s alive, it’s alive!”. Czy to osoba, czy wątek na forum dyskusyjnym. Chętni do rozmowy zawsze się znajdą, choć czy to jest takie pewne? Nie rozumiem dlaczego  ludzie w sensie ogólnym wydają się być czasami zachłyśnięci kimś. Bo on to był taki cudowny, a ona to taka wyjątkowa. Drugiej takiej osoby na świecie ze świeczką szukać. I co teraz zrobimy bez niej, czy bez niego? Żyje się dalej, albo popełnia rytualne samobójstwo co również jest opcją szanowne Panie i nie Panie. Ciekawe tylko co jeśli rzeczony trup był skończonym kutasem? Czy można to powiedzieć wprost bez obawy zostania ukrzyżowanym w najlepszym wypadku przez nieustających wielbicieli? Dziś uświadomiłem sobie, że nie ważne kim była osoba, ważna jest otoczka jaką wokół siebie wytworzyła. Zwłaszcza dziś to strasznie popularne i porządane, bo w końcu bez dobrego pijaru ciężko cokolwiek osiągnąć, o tym że będzie się dla grupki większych od siebie kretynów chodzącym ideałem nawet nie wspominając.

Aktorzy, aktorki, poeci, politycy, fotograficy, fotografowie, księża, papieże.. jakoś tylko nigdy zwykli ludzie. O nich nikt nie pisze książek, nie organizuje wystaw, nie kręci filmów. Takie już z nich szare gówno. Oni – przydają się kiedy ktoś zorganizuje akcję charytatywną. Głodne kawałki,wielkie przemowy, obrazki i zwykli ludzie wtedy się na coś przydają – tak na chwilę. Trochę to przykre prawda? W końcu podobno jesteśmy sobie równi.

No Comments

 

Such a search

Bloody orange

To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower,
Hold Infinity in the palm of your hand and Eternity in an hour.

RSS Feeds